ku|hu
← Wszystkie wpisy

Materiały · skóra

Skóra naturalna - co właściwie kryje się pod tą nazwą?

Dwa paski opisane jako „100% skóra naturalna” mogą różnić się niemal wszystkim. Sam napis na metce mówi zaskakująco mało o jakości materiału.

Skóra garbowana roślinnie używana w pracowni ku|hu

„Skóra naturalna” brzmi dobrze. Problem w tym, że mówi znacznie mniej, niż mogłoby się wydawać. Dwa paski opisane dokładnie tymi samymi słowami mogą różnić się częścią skóry, sposobem garbowania, grubością, wykończeniem powierzchni, konstrukcją i tym, jak będą wyglądały po kilku latach.

Sama naturalność materiału nie jest więc per se gwarancją jakości. Jest dopiero początkiem rozmowy.

Skóra zaczyna się od materiału, nie od powłoki

Skóra zwierzęca nie jest idealnie jednorodna. Ma naturalną strukturę włókien, zmieniającą się zależnie od miejsca na błamiu. Może mieć drobne blizny, zmarszczki, różnice w strukturze czy ślady po życiu zwierzęcia.

Dla przemysłu są to często niedoskonałości, które trzeba schować pod równą powierzchnią. Dla rzemieślnika są przede wszystkim informacją o materiale. Oczywiście istnieje granica: naturalność nie oznacza, że należy zaakceptować wszystko. Dobór odpowiedniego fragmentu skóry pozostaje conditio sine qua non dobrego wyrobu.

„Naturalne” nie znaczy automatycznie „dobre”. Liczy się warstwa skóry, jakość włókien, sposób garbowania, wykończenie i to, czy materiał został dobrany do konkretnego zastosowania.

Pełne lico ma znaczenie

W ku|hu korzystam przede wszystkim z bydlęcej skóry z zachowaną naturalną warstwą licową. To właśnie zewnętrzna część skóry w największym stopniu odpowiada za jej wygląd, strukturę i sposób starzenia.

Jeśli powierzchnia zostanie mocno zeszlifowana, wyrównana i przykryta grubą warstwą pigmentu, otrzymamy materiał znacznie bardziej jednolity wizualnie. Na początku może wyglądać niemal idealnie. Różnicę często zaczyna być widać dopiero z czasem.

Tempus omnia revelat - czas wszystko ujawnia. W przypadku skóry trudno o lepszą zasadę. Po kilku latach widać, czy materiał rzeczywiście się starzeje, czy tylko zużywa się jego powierzchnia.

Garbowanie roślinne nie zostało wymyślone przez marketing

„Vegetable tanned leather” potrafi dziś brzmieć jak określenie stworzone specjalnie dla świata produktów premium. Sama metoda jest jednak dużo starsza niż współczesny język marketingu.

Do garbowania skóry od wieków wykorzystywano materiały roślinne zawierające garbniki, między innymi korę i drewno. Dzięki nim surowa skóra mogła zostać przekształcona w trwały materiał nadający się do dalszej obróbki.

Garbarstwo było osobnym, wymagającym fachem, a dawne garbarnie nie należały do najbardziej reprezentacyjnych miejsc w mieście. Dzisiejszy marketing powiedziałby zapewne „traditional sustainable craftsmanship”. Dawny garbarz powiedziałby raczej, że robi swoją robotę.

Dlaczego skóra garbowana roślinnie się zmienia?

Bo reaguje na światło, dotyk, tarcie, wilgotność, naturalne tłuszcze z dłoni i środki pielęgnacyjne. Z czasem powierzchnia może się wygładzać, ciemnieć i nabierać charakterystycznego połysku.

Patyna nie powstaje ex nihilo. Jest zapisem użytkowania. Dlatego dwa paski wycięte z tego samego błamu po kilku latach mogą wyglądać zupełnie inaczej - jeden noszony codziennie do jeansów, drugi okazjonalnie do chinosów.

W przypadku niebarwionej skóry zmiany są szczególnie wyraźne: bardzo jasny materiał może przejść w miodowe i karmelowe odcienie. Na ciemniejszych skórach proces jest mniej spektakularny, ale nadal widoczny w miejscach częstego kontaktu.

A co z dwoiną?

Skóra może być wystarczająco gruba, aby rozdzielić ją na warstwy. Dolna część powstała po takim rozdzieleniu to dwoina. Nadal pochodzi ze skóry zwierzęcej, ale nie ma tej samej struktury co zewnętrzna warstwa z zachowanym licem.

Dwoinę można szlifować, tłoczyć, pigmentować i pokrywać powłokami, które nadają jej bardzo równy wygląd. Dlatego sam napis „skóra naturalna” nie odpowiada jeszcze na pytanie, z czym właściwie mamy do czynienia.

Wolę więc konkret: skóra bydlęca, pełne lico, garbowanie roślinne, określona grubość. Res ipsa loquitur - rzecz mówi sama za siebie.

Grubość też nie jest synonimem jakości

Istnieje kuszący sposób sprzedawania pasków: pokazać suwmiarkę, napisać „5 mm prawdziwej skóry” i uznać sprawę za zakończoną. Tyle że sama grubość nie mówi, czy skóra ma zwartą strukturę, z którego miejsca błamu pochodzi ani jak została wykończona.

Do ciężkiego paska jeansowego gruba skóra może być świetnym wyborem. Do eleganckiego paska 30 mm ta sama grubość może sprawić, że całość będzie wyglądała niezgrabnie. Materiał trzeba dobrać do zastosowania, nie do tabelki parametrów.

Dawniej nie było kategorii „premium”

Przez większą część historii skóry używano dlatego, że działała. Robiono z niej pasy, uprzęże, torby, pochewki, obuwie i dziesiątki innych przedmiotów codziennego użytku. Dobry materiał miał wytrzymać pracę, można go było konserwować, a często również naprawiać.

W tym sensie filozofia ku|hu nie jest szczególnie nowatorska. Wręcz przeciwnie. Wracam do prostego założenia, że przedmiot powinien być wykonany z materiałów, których nie trzeba się wstydzić, kiedy zajrzy się pod powierzchnię.

Stare powiedzenie mówi: verba volant, scripta manent - słowa ulatują, pismo pozostaje. W warsztacie można je trochę skrócić: słowa ulatują, skóra zostaje. I po paru latach dość bezlitośnie pokazuje, z czego naprawdę zrobiono pasek.

Chcesz zobaczyć, z czego powstaje Twój pasek?

W ku|hu dobieram skórę, szerokość i okucia do konkretnego zastosowania. Bez anonimowych „materiałów premium” i bez zgadywania, co kryje się pod powierzchnią.

Skomponuj swój pasek